Home

Philip Lim

Phillip Lim Z pozoru zwykłym ubraniom umie nadać to "coś". Hippisowską bluzkę w kwiatowe printy przełamie punkowymi spodniami w kratę, a zwiewnej sukience doda swego sznytu, łącząc ją z masywnymi aktorkami. Chętnie sięga po męskie fasony, ale w mocno kobiecej wersji. Luksusowe małe- czarne śmiało zestawia z nieoczekiwanymi detalami. Niby-elegancko, ale zawsze z pazurem. Ten twórczy recykling stał się jego znakiem firmowym, równie rozpoznawalnym jak cyfry 3. 1, które pojawiają się w nazwie marki przed jego nazwiskiem. Lim urodził się w Bangkoku, w rodzinie emigrantów. Gdy miai kilka miesięcy, rodzice wraz z piątką dzieci przenieśli się do Usa mieszkali w miejscowości Orange County w Kalifornii. Chłopak dorastał na typowym podmiejskim osiedlu, włócząc się po centrach handlowych i grając w tenisa. W 1991 roku zaczął studiować biznes i finanse na kalifornijskim uniwersytecie Long Beach. Mogłem zostać lekarzem, prawnikiem albo biznesmenem. Dryg do szycia odziedziczył po mamie, która jest krawcową, ale długo nie interesował się modą. oryginalne perfumy tanio
Do czasu, gdy dorabiając w luksusowym domu towarowym Barneys w Los Angeles, rozpakowywał kartony i natknął się na kolekcję słynnej amerykańskiej projektantki Katayone Adeli. Razem z kolegami Andy'm Cranem i Stuartem Gaddisem założył firmę Development, oferującą „proste ciuchy i słodkie sukienki dla dwudziestolatek". W wywiadach wspominał potem, że ich szkice powstawały nocami w garażu któregoś z nich. Marka została świetnie przyjęta i zachwyciła m. Uwielbia nietypowe połączenia i nieoczywiste nawiązania kulturowe, zawsze z przymrużeniem oka. Phillip Lim już kilka lat temu szturmem wdarł się do grona najbardziej obiecujących projektantów. W 2004 roku, po 22 sezonach, projektant uznał, że czas zacząć pracować na własne nazwisko. Obydwaj mieli wtedy po 31 lat. Uznali tę liczbę za dobry znak, stąd nazwa marki - 3. Już pierwsza kolekcja, zaprezentowana na nowojorskim Fashion Week 2005 zyskata mu wierne grono fanek i klientek. Recenzenci nazywali go nową nadzieją i wizjonerem. I byt to początek dobrej passy. Dwa lata później Lim wprowadził kolejne linie: męską, dziecięcą i akcesoria. Zdobył też nagrodę przyznawaną przez amerykańską radę projektantów Cfda dla najbardziej obiecującego młodego projektanta, zostawiając w tyle m. Dziś ma sieć butików w 26 krajach (największe w Seulu, Nowym Jorku, Los Angeles, Hongkongu i Tokio) i niekwestionowaną pozycję jednego z najbardziej oryginalnych twórców mody. Może to zasługa jego nietypowych inspiracji. W wywiadach mówi, że najlepszą muzą jest dla niego Nowy Jork. W tej samej kolekcji widać też fascynację stylem modern grunge. Patchworkowe sukienki uszyte ze strzępków różnych materiałów spokojnie mogłyby nosić ikony stylu lat 90. : Pj Harvey, Shirley Manson czy Courtney Love. Dodat też ulubione luźne tuniki, dżinsowe ramoneski i marynarki w panterkę. Do tego obowiązkowa skóra, przezroczystości i bezczelnie odkryte brzuchy. U kogoś innego mogtoby to wyglądać wulgarnie i kiczowato, u Lima jest młodzieżowo, nonszalancko i świeżo. W kolekcji pre-fall 2013 (przedjesiennej) odwołuje się do subkultury harleyowców i prezentuje charakterystyczne blezery, bomber jackets i motocyklowe skórzane kurtki inspirowane gangiem Hello Angels. Najchętniej jednak powołuje się na dadaistów, od których czerpie swobodę twórczą, dowolność wyrazu i pomysły na nietypowe łączenia. W głębi duszy jestem jednak hippisem i kocham wolność" - przyznaje. Modową erudycję i wyczucie stylu Lima doceniają gwiazdy. Do grona jego stałych klientek należą m. : Kate Hudson, Kate Bosworth, Rachel Bilson, Natalie Portman, Scarlett Johansson, Rosie Huntington-whiteley, Camilla Belle i wiele innych. Nie ukrywa, że jest nieśmiały, nie znosi publicznych wystąpień, a od lansowania się na salonach woli bawić się z ukochanym psem, siedzieć przed telewizorem i. Zainspirowany programem National Geographic na rzecz ochrony Arktyki, stworzył ekologiczną linię Go Green Go, w której ubrania są uszyte z odnawialnych tkanin i bez używania chemicznych barwników szkodliwych dla środowiska. Recykling, zarówno ten dotyczący wykorzystywanych materiałów, jak i twórczy, wyraźnie mu służy. Tylko w 2011 roku jego roczny dochód przekroczył 60 milionów dolarów. Widać, że studiowanie biznesu nie poszło na marne.